niedziela, 5 kwietnia 2015
Rozdział 14
~Rozdział 14~
Następny poranek wyglądał normalnie. Wszyscy zeszli do salonu na śniadanie. Na stole, jak zwykle, dominowały naleśniki z dżemem, płatki z mlekiem oraz bułki z szynką, sałatą i pomidorem. Każdy mógł sobie wybrać co chciał. Lecz w gabinecie głównego gospodarza domu rozpoczęła się długa, nieprzyjemna konwersacja.
- Tato, mam złe wiadomości - mówi Jack
- Co się takiego stało? - pyta zdziwiony Robert
- Ci nowi uczniowie wiedzą, co chcemy zrobić. Wiedzą o naszych ceremoniach, o tym wielkim dniu, który ma nadejść - tłumaczy
- Jak to się stało!? - krzyczy oburzony- Przecież nikt nic nie mówił
- Może posłuchali twoją rozmowę z Harriet?
- Może? Ach...Czemu zawsze ktoś wchodzi nam w paradę ?
- I jeszcze coś...
- Co ?
- Oni mają zamiar jako pierwsi wykraść księgę Izydy z domu Anubisa
- Fuck! A skąd ty to w ogóle wiesz, synu?
- No, bo podsłuchałem ich rozmowę w pokoju
- No dobrze. A teraz znikaj stąd! Natychmiast!
I Jack popędził do szkoły na lekcje.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nina i Fabian szybciej wyszli ze szkoły, aby mieć chwile dla siebie. Usiedli na ławce przed szkołą.
- W końcu cisza i spokój. Możemy spokojnie porozmawiać. No wiesz, o nas... - zaczyna rozmowę Nina
- No, tak - przytakuje Fabian, bo na razie nie może nic z siebie wydusić.
- Myślałam tak nad tym wszystkim i postanowiłam, że zostanę z tobą, ale musimy się częściej spotykać i się nawzajem słuchać niezależnie od sytuacji - postawiła warunki Nina
- Ja też nad tym myślałem i popieram twoją decyzje - mówi Fabian
- Dziękuję, że mnie zrozumiałeś....
- Po prostu cię kocham i nie chcę cię stracić
Byli już centymetr od pocałunku, ale przerwał im Eddie:
- No, no gołąbeczki. Haha.. - śmieje się głupio
- Ciekawe, co by było, gdyby Patricia się do ciebie przykleiła.... - wyśmiewa się Fabian
- Haha, bardzo śmieszne - mówi ironicznie Eddie
Po tej rozmowie udali się do klasy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
W domu Izydy, Robert przygotowywał się do wyprawy po księgę. Oczywiście towarzyszył mu Jack.
- Jesteśmy gotowi- oznajmił chłopak
- Dobra, już schodzę i idziemy
Niebo powoli już czerniało i gwiazdy zaczęły się wybijać. Na budowie nikogo nie było. Tylko strażnik, który jak zwykle spał. Robert i Jack weszli do domu Anubisa bez przeszkód. Zaczęli poszukiwania. Wszędzie było ciemno, więc musieli sobie świecić latarkami. Nagle w oddali zauważyli jakąś smukłą postać. Byli przerażeni, a zarazem zezłoszczeni, że ktoś mógł sprzątnąć im księgę spod nosa.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)