środa, 14 stycznia 2015

Rozdział 10

                                                               ~Rozdział 10~


          Zobaczyli, jak....... Robert wychodził z tajemniczego pokoju, do którego nikt nie wchodził, bo niby przy budowie wynikły komplikacje i nie zrobili klamki do tych dziwnie wyglądających drzwi. Trzymał on w ręku strój, który już wiele razy był widziany przez naszych uczniów. Sibuna ukryła się szybko w jadalni. 
-Co on tu robi?- zdziwił się Fabian
-Co on trzyma w ręce? Przecież to szaty, które zawsze nosił Victor w tych rytuałach- dodała Patricia
-Łoł, Łoł. Czekajcie. Co? Jakie szaty?- spytała K.T
-No tak. Ty jeszcze nic nie wiesz. Powiemy ci później- tłumaczy Pat
-Ciastka!!! - krzyczy Alfie
-Alfie! Cii....-ucisza go Eddie
-No co? To ciastka tak na mnie działają.
-Dobra, poszedł. Umówmy się na dzisiaj, na godzinę 21:00. W pokoju moim i Fabiana - mówi Eddie
-Okej. Chodźmy do pokoi się przebrać. Zaraz będzie kolacja.
          Weszli na górę. Każdy wchodził przez swoje drzwi do innych pokoi. Alfie, ku swojemu zdziwieniu nie zastał w pokoju Jacka. Było to dziwne, bo tak ogólnie, jak się później okazało, nikogo innego oprócz Sibuny nie było w domu Izydy.
          Cała grupka, już przebrana, zeszła na dół. Spodziewali się pysznej kolacji, ale nikogo nie było. Żadnej żywej duszy. Nagle usłyszeli jakieś głosy. W oknie, w oddali było widać śpiewającą grupę. Następną dziwną rzeczą, która przykuła ich uwagę to stojące w kącie małe zdjęcie. Kogo zdjęcie?    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz