wtorek, 3 lutego 2015

Rozdział 11 i 12

Dziś mam dla was aż dwa rozdziały. Po tych rozdziałach bd pisała rozdziały trochę inaczej, ponieważ jest mi tak wygodniej i w ogóle wtedy wychodzą one lepsze. Dobra to zaczynajmy:
  
                                                                ~Rozdział 11~

          To co zobaczyli przerosło ich wszelakie oczekiwania. Na zdjęciu było widać rodzinę Caroline i Harriet. Ku ich zdziwieniu najprawdopodobniej wujkiem sióstr Denby był Victor Rodenmar Senior
(ojciec Victora). Nagle do środka wbiegła grupka reszty mieszkańców.
-Ej, sorry, przepraszam! - Mówił bez skutku Eddie
-Nikt cię nie słucha, odpuść - nerwowo wybucha Pat
-Co im się stało? - zastanawia się Fabian
-Jakby zahipnotyzowani - wyłazi z kolejnym głupim pomysłem Alfie
-Najpierw Robert wychodzi z niby ,,nieotwierającego się" pokoju, potem widzimy dziwne zdjęcie, a teraz to. To jest jakieś nienormalne - analizuje wszystko Nina
Z korytarza dobiegł huk.
-Robert wrócił ! Szybko, chodźmy na górę! - krzyknął Eddie
Wszyscy z wielkim pośpiechem pobiegli na piętro. Sibuna nie zauważyła, że nie ma z nimi Alfiego.
Jak zwykle został w kuchni. 
          Po zjedzeniu wszystkich ciastek, Alfie spostrzegł się, że nie ma z nim przyjaciół.
-O! Dobrze, że jesteście już wszyscy - wykrzyknął Robert
Zza rogu wysunął się David.
-Chodźcie wszyscy, musimy już zaczynać
Alfie stanął jak sopel lodu. Nie wiedział, o co chodzi. Po pewnym czasie się ocknął i udawał, że jest pod wpływem "czaru" tak jak wszyscy. Dzięki temu dowie się, o co tu chodzi. 
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
          W tym samym czasie, gdy Alfie odkrywał wielką tajemnice Eddie, Nina, Fabian i Patricia 
bardzo się o niego martwią. Na myśli mają same najgorsze rzeczy.
-Gdzie ten Alfie? Jak go Robert nakryje na wcześniejszym przyjściu do domu to bd miał przechlapane! - ciągnie Nina
-Alfie nie jest taki głupi. Na pewno się gdzieś skrył - mówi z przekonaniem Fabian
Na pewien czas się uspokoili.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
          Ku zdziwieniu Alfiego gospodarze prowadzili ich do tajemniczego pokoju znajdującego się na końcu głównego korytarza. Jak już weszli, na początku było ciemno. Gdy jeden z opiekunów zapalił światło, przed oczami chłopaka ujawniły się półki z eliksirami i wielki stół zna środku. Alfie już wiedział, co oni tu robią i nie był z tego zadowolony.
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
          W wielkim strachu Alfie pobiegł do przyjaciół. Na początku nie mógł się z tego wszystkiego otrząsnąć. Jak już znalazł prawidłowe drzwi wszedł z hukiem do pokoju. 
-Alfie! Gdzie ty się podziewałeś? - wykrzyknęli wszyscy razem
-A gdzie wy poszliście? - wykrztusił Alfie 
-Jakbyś się nas pilnował to byś wiedział. Ale teraz to już nie ważne. Powiedz, co się stało? - mówi Pat
-A więc. Na początku nie kapowałem, o co chodzi. Potem przyszedł ten psychol i bredził coś o czasie i, że musimy już zaczynać...no i nas zaprowadził do tego dziwnego pokoju. 
-A nie skapnęli się, że ty..
-Nie, udawałem, że jestem taki jak oni - "zaczarowany" 
-Hahahah, dobra, ale co było dalej? - dopytuje Nina
-No, jak tam weszliśmy zobaczyłem przed sobą półki z eliksirami i wielki stół. Na koniec rozdał nam szaty i ...wiecie co dalej. - kontynuował Alfie - Było strasznie - dokończył swą historię
-To mi coś przypomina...no tak, te ceremonie, co Victor zawsze robił - przypomniała sobie K.T
-Brawo K.T. Szybka jesteś - mówi sarkastycznie Patricia
-Musimy coś z tym zrobić! Reaktywujmy Sibune! Sibuna! - wykrzykuje Nina przykrywając prawe oko
-Sibuna! - krzyczy reszta
Umówili się na pojutrze, o godzinie 14:00 w lesie. 
          Teraz wszyscy znajdują się w szkole. Na pierwszych lekcjach nic się nie wydarzyło.
Uczniowie siedzą już w ławkach i czekają na lekcje francuskiego. Gdy pani Harriet Denby miała już wchodzić do sali zaczepił ją Robert. Zatrzasnęła za sobą drzwi. Nikt nie wiedział, co mają teraz robić. Cieszyli się, że lekcja im ucieka. Sibuna chciała się dowiedzieć, o czym rozmawiają, ale nie mogli się zbyt blisko zbliżać. Na szczęście K.T dopiero szła do klasy i jak usłyszała rozmowę przystanęła. Wszystko, co mówili słyszała wyraźnie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz