No dobrze. To dajemy rozdział 2. Proszę bardzo:
-Co? Ttt...rudy mówisz serio?- pyta Eddie
-Niestety tak
-Ale.......ale to niemożliwe, to przecież nasz dom, czuliśmy się w
nim bezpiecznie, jak w prawdziwym, rodzinnym domu - dodała Joy
-Ja też tak myślę skarbie, ale ja nic nie mogę zrobić, tak zadecydował właściciel tego budynku-mówiła Trudy
-To pójdziemy do niego i nauczymy go, że z nami nie można zadzierać - wyskoczył znów z dziwnym pomysłem Alfie
Wszyscy w smutku udali się do domu Izydy. Oni nie zdawali sobie sprawy, co się tam wydarzy....
Gdy już byli na miejscu weszli powoli i się zdziwili wyglądem tego budynku.
Korytarz był bardzo długi, na końcu którego były duże, dziwne
drzwi. Żyrandol był kryształowy i za każdym błyskiem słońca zaczął
lśnić. Na pierwszym piętrze znajdowała się jadalnia i pokoje opiekunów.
Na drugim piętrze był korytarz rozciągający się na prawy i lewy rękaw.
Tam znajdowały się pokoje uczniów.
Dom ten ma 4 opiekunów. Panów Davida i Roberta oraz
panie Sarę i Caroline. Sara i Caroline gotowały i sprzątały, a David i
Robert pilnowali porządku i oznajmiali o godzinie policyjnej.
Wszyscy już mieli przydzielone pokoje: Nina dzieliła go z
Marą i Joy, K.T z Patricią i Willow, Fabian z Eddiem i Jeromem, a Alfie
musiał dzielić pokój z nowym kolegą Jackiem. Nastąpiła godzina 22,
rozpakowali się i poszli spać.
PS. Mam nadzieję, że jak na razie się podoba. Ogólnie mam już
przygotowane 6 rozdziałów, ale wstawiać będę po kolei:) Dobranoooc:))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz